Mieszkańcy oblężonego Sarajewa zwykle nie mieli do dyspozycji nic poza mlekiem w proszku, olejem, fasolą, grochem, ryżem i mąką. A gdy zdarzyło się, że mieli pod ręką wszystkie te składniki równocześnie, cieszyli się, że choć przez chwilę śmierć głodowa nie będzie zaglądać im w oczy. Mimo takiego niedostatku, gdy tylko mogli sobie pozwolić na wystarczającą ilość opału, gotowali potrawy, które miały im przypominać o czasach pokoju i stworzyć choć mgliste pozory normalności. Gdy siadali do stołu, milkły powtarzane nieustannie słowa „nema ništa” (niczego nie ma) i wszyscy odczuwali ulgę i radość, że znowu było im dane spotkać się razem.
